RSS
środa, 22 lutego 2012
nieprawda
Nie, nieprawda. Nie królewna i nie śnieżka. Zresztą i tak już poszła. Wychodząc z bocznej, zahaczyła skrajem sukienki o ławeczkę. Sukienka się naddarła. Został na ławeczce skrawek. Taki papierek, że jakby kto nie wiedział, że z sukienki, to by pomyślał, że po cukierku. Sreberko w zielonej folijce. Świecidełko, tandetka. Lud osowiański wie, co robić. Zbiera się tłumnie w tej okolicy. Pomiędzy ławeczką a lampą wycina w dywanie, za pomocą nożyczek, dziurkę. Odsłania ciemną, pachnącą wilgocią ziemię. Pieniążkiem drąży dołek. W dołku układa sreberko w zielonej folijce. Na folijkę sypie odrobinę skrzących okruszków ze stłuczonej bombki-bałwanka. Kładzie też niebieski kwadracik, niewiadomoco znalezione w pobliskiich krzakach. I jeszcze zasuszoną gałązkę kwitnącej akacji. Przykrywa to wszystko szkiełkiem ze zbitego okna tancbudy. Patrzy. Ładna kompozycja. Zasypuje ziemią. Przykrywa wyciętym skrawkiem dywanu. Wzdycha szumnie lud osowiański. I spokojnie powraca do przerwanych zajęć.
sobota, 28 stycznia 2012
wieczorem
Na pagórku, pomiędzy dziewięcioma brzózkami leży kocyk. Na jego skraju przysiadają koty. Koty mruczą, brzózki szumią, strumyk szemrze. Nieopodal, na ławeczce, w świetle miodnej lampy siedzi Królewna Śnieżka. Sukienkę ma z papierowych falbanek. Zmiętą, tu i tam podartą, gdzieniegdzie poplamioną. Czyta falbanki zmęczonymi oczami. Uśmiecha się. Zasypia.
piątek, 30 września 2011
spacerowo-jesiennie

Niech żyją
Niech żyją ci, co lepiej wiedzą!
Co w gąszcz niewiedzy gnają mojej,
co mi wyjaśnią jak, dlaczego,
co mnie w opieki zamkną kojec.

Niech żyją! Co to, to przecież umiom.
Oni to znają, oni to przeszli.
"Ja w pani wieku", "Tak szczerze mówiąc".
To są ich dawno przebyte ścieżki.

Niech oni w domach swoich nie siedzą!
Niech wyjdą! Radzą! Radzą codziennie!
Niech żyją ci, co lepiej wiedzą!
Niech żyją - z dala ode mnie.

poniedziałek, 29 sierpnia 2011
zaległość
Znalazłam dziś brudnopis, a w nim wpis na boczną, którego nie umieściłam. A istotny...

"Dziewiąta brzózka ma już listki. Ciepło-pomarańczowe światło miodnej lampy snuje się między nimi.Trawa rośnie na pagórku. Strumyk szemrze kołysanki. Nad strumyk schodzą się koty. Mnóstwo kotów. Dzikich. Różnych. Niezagrożonych. Poważnych. I niepoważnych. Kot myje pyszczek. Kot się przeciąga. Kot kicha, napiwszy się wody ze strumyka. Kot śpi. Kot się zamyśla, patrząc w zieloną dal. Kot bawi się zepsutym pstryczkiem miodnej lampy. Kot zagląda w małe pęknięcie ziemi na pagórku. Kot się dziwi, bo stamtąd dobiega pukanie."

No i się ziemia rozstąpiła. I kot się zdziwił jeszcze bardziej. Zasępił się. A potem mrucząc, zaczął miarowo ugniatać łapkami różowy kocyk.
zalewajka
Tyomnaja notch zalała boczną moją nieszczęsną na pół roku. Czy boczna dycha jeszcze, czy już sczezła? Dycha...
środa, 05 stycznia 2011