RSS
poniedziałek, 16 kwietnia 2007
o kotce jeszcze
Ona dopiero po śmierci nam zaufała całkowicie. Pozwoliła zbliżyć się do siebie na odległość... na brak odległości. Odległość ujemną.
w brzuchu bestii
Zabrałam się wczoraj za krzaki w tyle naszego ogródka. Były przerośnięte, aż straszne. Musiały przez kilka lat rosnąć bez opamiętania. Zaanektowały spory kawałek przestrzeni. Powycinałam co nieco tej dzikości niekontrolowanej. Dziś R. i K. dokończyli dzieła. Odsłoniła się jama - niedostępne dotąd trzewia zdziczałej rośliny. Zajrzałam w głąb i znalazłam to, czego cichej obecności się spodziewałam: pomiędzy mocnym, rozgałęzionym pniem a kamieniem leżał calutki, otoczony rudo-szarymi kudełkami szkielet kotki, którą w zeszłym roku karmiliśmy. Mieszkała już w tych krzakach, kiedy się wprowadziliśmy. Była dzika. Na początku uciekała, gdy tylko uchylaliśmy drzwi na ogródek. Zaczęliśmy wystawiać jej miseczki z jedzeniem i wodą. Z czasem zaufała nam na tyle, że nie bała się przy nas jeść. Ale nigdy nie pozwoliła do siebie podejść, pogłaskać się. I cały czas siedziała w tych krzakach, nigdzie nie odchodziła. Zniknęła we wrześniu. Bujne zarośla były dla nas niedostępne. Nie wiedzieliśmy, że cały czas ją w sobie mają. Każda kostka była na swoim miejscu: maleńka czaszka, kręgosłup z żebrami, drobne kosteczki łapek. W porządku odciśniętym w wilgotnej ziemi jak pieczątka.
I taka to niby zwykła rzecz... Ale jakoś się temu znalezisku nadziwić nie mogę. Trudno mi odróżnić smutek, szloch jakiś taki wewnętrzny, od zachwytu. Wpatrywałam się tę mozaikę z kostek i włosków, wzroku od niej nie mogłam oderwać. I patrzę tak teraz na śpiącą na łóżku moją kicię domową, skupione w sobie ciałko cieplutkie, żyjątko kosmate z maluśką czaszką otuloną szczelnie czarnym futrem jak czapeczką.


czerwiec zeszłego roku

czwartek, 12 kwietnia 2007
recydywa
zbiegł był zbieg
okoliczności
wtorek, 10 kwietnia 2007
ale numer!
Zorientowałam się dziś dopiero, że link do Bocznej Uliczki wisi sobie i kiwa się jak ten obrazek na goździu - na stronie szczecińskiej Gazety Wyborczej! Ze statystyk wywnioskowałam, że wisi i się kiwa od 30 marca. Ale numer!

Szczecinie, Szczecinie,
twój magnes mie trzymie!

Są tam też linki do innych blogów okołoszczecińskich, do których spieszę.

poniedziałek, 09 kwietnia 2007
wielkanocna rdza
















Z rudej łąki ruda mrówko,
pomódl za mnie się cichutko.